niedziela, 9 stycznia 2011

Zeszyt nr2


„…pisz, pisz…”


„Pisz, pisz…”
tak
tylko tyle,
może aż
a może…
„pogoda piękna
       w tym roku”
- powiedział nauczyciel
„rzeczywiście”
- odpowiedział ktoś
„…pisz, pisz…”
Choć susza w głowie
znowu nie pisałem
ile to już nocy?
ONA – muza
przychodziła w dzień
ocierała kurz
ze strzępek myśli
kładła się na liściu
ściskając mnie w dłoni
i tłumacząc wersy
dryfowaliśmy.
Zapraszałem Ją wieczorem
lecz wieczory miała zajęte
„pogoda wieczorami
była jeszcze piękniejsza”
- powiedział uczeń
„pisz, pisz”
- odpowiedział ktoś.

Ona jest normalna
cieszy się z wczorajszej wycieczki
                 z ładnej bluzki
                 z dobrej oceny
a on
siedzi nad rzeką
rzuca kamyki do wody
a oczy dryfują za falami,
lecz nie myśli o falach
ani ocenach
Teraz na przykład
zamyślił się nad rozmową dorosłych
„- wczoraj w lesie przypadkiem
znaleźliśmy wisielca,
wisiał tam chyba od tygodnia
- brrr… musiał bardzo śmierdzieć…
- okropnie”

„Pewnie powiesił się z samotności”
 pomyślał on

ona przebiegła obok – goniła motyla
zbierała je, suszyła i układała w swoim pokoju
takie hobby

Żyję na małej planetce
dbam o nią
wyrywam baobaby
żyję, czekam
na różę
boje się, że
przez pomyłkę
potraktowałem
różę jak baobaba.
Wiem, że
w róży
jest cała nadzieja.

Siedzi w ostatniej ławce
głaszcze dłonią swe włosy
oczy smutne
chwytają prostą logikę sztuki
Ona już wie,
że ja, dla niej
swoją stworzyłem.

następną noc
następną nocą
siedzę sobie
pisze
lubię tak

długopis
poci krople tuszu

lubię ten mój długopis
wyprowadza mnie w inny świat
świat szczerości
czasem smutku

„lubię kiedy
mną wodzisz
prowadzisz palce
po gładkiej myśli
lubię ten twój stan
gdy się zamyślasz ze mną”

wiele mu zawdzięczam
on dobrze mnie zna
i nic nikomu nie powie
Często rozmyślam
a on mną pisze
jest wierny,
oddany,
jak Sancho Pansa
tak sobie
walczymy z wiatrakami. 


***nowe wiersze

Rodzę nowe wiersze
prosisz o nie
mówisz „więcej optymizmu”

rodzę wiersze
wychodzę na światło
na świat
i płaczą
nie wiem dlaczego
może dlatego,
bo go nie znają
Są młode,
młode wiersze
optymizmu się nauczą

a ja się boję
za każdym razem
kiedy wiersz płacze,
boje się,
że on umrze,
że nie powiedzą o nim:           
wiersz.

Czego potrzebujesz…
szukasz?
może kochasz?
rozmawiasz ze sobą?
Mówią, że kochasz…
po co stworzyłeś
skończ już.

Jeszcze mała chwila
Przeszli obok baraków
w środku była zima
na szczęście
przyszła wiosna
i wszyscy wyszli na słońce
Przeszli obok wierzy.
- morze dziś nie spokojne
- nic się nie martw
Przeszli po molo i
po kolei  skakali
w otchłań
- znaleźliśmy miejsce
ludzkiej zagłady.
Los ludzi.

Zapomniałem…
siedzę sobie
miałem taką ogromną ochotę
hmmm…
coś napisać,

napisać,
nie wiersz
parę słów
bez przenośni

wczoraj przyjechałem
zapomniałem tego ważnego zeszytu
kiedy wyjadę
przepisze.

nie chcę pisać,
…długopis

muzyka płynie,
on myśli o tysiącu rzeczy,
lampa świeci
(całe szczęście)

ach ta muzyka,
piwko w lodówce,
daleko, daleko
za oknem
ona bawi się z kimś nowym

jak dobrze odpocząć,
zajrzeć w swoje sprawy,
przemyśleć życie
w przepięknej lodówce.

- Znowu Pan przyszedł…
późno już,
nie mam dziś czasu.
- Przechodziłem obok
sama rozumiesz…
-Ale niech dziś Pan da spokój,
ja muszę iść już.
Dlaczego tak Pan dręczy
Wczoraj i przedwczoraj…
- Kiedy ja nie mogę inaczej,
nie potrafię tego powiedzieć ,
tyle kiedyś rozmawialiśmy,
przecież o wszystkim.
- Proszę Pana
wszystko skończone.
- Dobrze, więc dobranoc.

Straszna ta noc,
Wspomnienia.

czekam na kogoś
padał śnieg
drogi nieprzejezdne
pająki pochowały się za…
lista niedomówień

gdzieś, ktoś samochodem
w zaspę wpadł,
biegnę z pomocą
przez zaspy
z uśmiechem na twarzy ,
bo cieplej.

Siedzisz
Jestem tu
Przyjacielu, tęskniłem
wędrownik
cieszę się, że zostaliśmy sami,
wszyscy wyjechali
lubię być z Tobą
Tylko z Tobą
Przyjacielu
lubię nasze rozmowy
od kiedy Cię nie ma
… pusto

Jesteś, szanuje Cię
Przyjacielu
Kiedy siadam, by o Tobie pisać
nawet długopis się cieszy,
że to o Tobie.

Wyjadę przyjacielu
myślę, że już nigdy…
to uczucie…
nie przeraża mnie,
nie chcę też tragizować,
odejdę.
I spotkamy się być może
jeszcze raz, lub dwa

planeta i kometa.

to jest naturalne’
choć to nie jest pożegnanie
za każdym razem,
gdy się rozstajemy,
to mam wrażenie,
że już nigdy…

jestem już w domu,
po długiej podróży,
jestem,
odwiedziny skończone,

wstawię wodę na herbatę,
strasznie tu pusto,
woda już się gotuje,
miłość wyparowuje z głowy,

staram się pogodzić
serce z rozumem,
wypełniam się pokojem,
przepowiednia kręci się
w głowie
mieszam herbatę
to naprawdę fajne.

 

 UFO


wbiega do pokoju
ufoludki uciekają po schodach –
na strych,
niebo dziś piękne,
w odległej galaktyce
badania, tną ciało,
kiedyś chciał, żeby go złapali,
zawsze uciekają
„Niech mnie stąd zabiorą,
i tną”

przeciera szmatką kurz
szafa jest stara już
ona stoi przed lustrem
więc idę –
jest moim bóstwem

mijam łóżko i półkę
na której trzyma nocną koszulkę
uchylam drzwi do łazienki
zaglądam, odchodzą złe lęki

jej skóra czeka już na mnie
„przyjdę za chwilę kochanie”
Tylko dopiszę ostatnie słowa;
czekałem , aż byłaś gotowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz