niedziela, 9 stycznia 2011

Zeszyt nr1




Czy znajdziesz w strunie
Falę co płynie
Czy w oczach znajdziesz, ogień
Co żyje

Jam, rzeźbiarz
Dłuto w swej dłoni trzymam
Sypię słowami
Coraz je ze sobą spotykam
I dłutem ryję w papierze drzewa
Wycinam oczy
Modelka już ziewa
Nuda ją zbiera
Twarz już skończona
Chociaż została
Jeszcze cała głowa
Pełna myśli i marzeń
Moja głowa
Głowa zapleciona
Głowa opadnie
Powieka opadnie
Zostanie modelka
W myśli, tam
                 na dnie


Bo tak bywa… 
                                          
Bo tak bywa,
że się zakochujesz
bezcelowo
chodzisz co noc                                                                                                                               
pod jej okno                                              
czasem ją zagadniesz
muśniesz
niby przypadkiem
jej biodro                                                                                            
ale nie powiesz jej
bo wiesz, że ona nie potrzebuje                                                                   
twego ciepłego oddechu                                                 
i się marnujesz
w chwili wyczekanej
z nerwowym pośpiechem
wypalasz papierosa

tylko w snach
ona czeka
aż skończysz
dotykać jej obraz

 

  N.


Źle, źle, zawsze i wszędzie
Jaskółka pieśń mi tę przędzie
Przy każdym oddechu
Przy każdym uśmiechu
We śnie, na jawie, w modlitwie
Źle mi jest

Jaskółka czarna zabłysła
Sypnęła pi8achem, gdzieś prysła
Czekają na mnie już złote kwiaty                                                                      
Rodziny wiara w mojej mądrości szaty
A są to łachy
Podle rzucone na ziemię
I noszę je w myślach czarnych stworzone
I ścieram bród , łatam dziury
To - moja nadzieja -,,mówią'':
,,nadzieja przenosi góry''
A ja im nie wierzę
Bo źle zawsze i wszędzie
Jaskółka myśl mi tę przędzie
I szukam jej uśmiechu - jedyna nadzieja
I widzę –
                i jeszcze mi smutniej…


Antywalentynka


Siedzę w starym ogrodzie
Drzewa szumią głosem liści
Tu nikt nie każe mi płacić za miejsce
Idzie chmurka, świeży powiew
Słonko wesołe promyki
puszcza między drzewa
jeden taki wpadł mi w oko
cwaniaczek, nie lubię go
Dostał otwartą dłonią prosto w czoło
ale znowu wesoło ułożył się na dłoni
Nie piszę nic o Niej, nie chcę
Te podłe myśli
Dajcie spokój
Między drzewami wąska ścieżka
szara … wysypana pomiędzy trawę
Ścieżką idzie…
Kończę
i tak już przegrałem
muszę przestać o Niej myśleć.



   Za mało


Nie wystarcza słów
żeby to napisać
              co chce się napisać
tak mój Panie
czemu dałeś nam nieme myśli
                               głośną mowę
czemu nie odwrotnie
wiem mój Panie
wiem, żeś Ty skonały
i może, gdy się spotkamy
   myślami porozmawiamy.


   Pewnego razu


Pewnego razu
pewien Pan
zaczął wypisywać na kartce
z jednej strony – co już wie
z drugiej – czego nie wie
wbrew naszym domysłom
wygrała pierwsza racja
i kiedy ten Pan pokazał kartkę uczonemu
ten roześmiał się ze szronem w zębach
że nie można wyliczyć co się wie, czego jeszcze nie
i ten Pan smutny odszedł, wyrzucił kartkę
nieświadom tego, że przez chwilę
                         nosił koronę artystów.


W życiu… 


W życiu
 nie trzeba mi głębokich myśli
 bo nie chcę smutku
              ani płaczu
              odsuwam pióro, może pomoże
              coraz rzadziej
                         siadam na kolana
                         żeby pisać
chcę być wesoły
rymować proste strofy
 cieszyć się z bzdur
 żeby za kilka lat
 oglądając stare zdjęcie matki
 nie prosić jej ponowne poczęcie
mój drogi Herbercie.

    I znowu


I znowu mi smutno
tak niestety
jam smutny
szkoła nie idzie
w uczuciach nie idzie
w przyjaźni nie idzie
w rodzinie nie idzie
nawet radio mnie zdradziło

znowu jestem smutny
jutro będzie sprawdzian z życia
poprawkowy – tysiące już oblałem
tylko dziś naliczyłem cztery
    przyłapali mnie na ściąganiu
i zakazali żyć do jutra
     no to mam za swoje.



   O starych drzewach


Stare drzewa nie są piękne:
 są grube,
  owłosione
  a z nosów
zwisają im grube zielone gluty
  wbijają stare korzenie w glebę
  łapczywie pobierają wszystko
  co dojdzie do ich kiełków
tylko ptaki ufają starym drzewom
  ale co tu dużo mówić
ptaki są jeszcze gorsze
  nie dość , że nigdy nie zasuwają rozporków
to na dodatek
  dźwięczą zatruwając
  okolice nieświeżym oddechem.

   Zasnął


Zasnął …
pomyślał cztery lata po fakcie
On zasnął
 i już się nie obudzi
jego wargi, oczy, dłonie
 zżarły  już robaki
On tam w drewnianym pudle
 - jest.
 Nie mam proroczych snów
 Nie dotykam dłońmi wspomnień
 Nie tęsknię
Jestem samolubem
         zasypiam z lodowatym ciałem
         a z oczu wychodzi kropla
                                          niespełnionych życzeń.

   Poeta


Gubię się
w tomach poezji
Poeta dziś smutny
jak wczoraj i wcześniej

Poeta znowu smutny
styrany ciężkim żywotem
fikcyjnej filozofii
Poeta nie czyta mitologii
i brnie syzyfową ścieżką
 widzi doskonałość
 chce ją opisać
 a słowa kpią
 i nie dają opisu
 Poeta znów smutny
 W ciszy schodzi
   Po styrany głaz. 

   Apokalipsa


idę chodnikiem
zwiedzając miasto
mijam ulice
   ludzi
     cisną się
 szczelinami płyt
między fundamentem domów
        a cieniem krawężnika
zwiedzam miasto
  w godzinie szczytu
  oglądam
     lustra
     martwych twarzy
widzę kościół
z dwoma wieżami
stromym dachem
 jest dwunasta
  biją dzwony
martwe twarze
 pierzchają
w swoje strony
brnę chodnikiem
labiryntem
        szumu
- prościej tłumu
szumem
            też i ja jestem
nad domami
gdy dzwony ustały
przeleciał biały gołąb pocztowy
                  z wieścią dla mojego Pana
                  że lud jest już gotowy.






W głowie


Noszę w głowie
                      zwłoki
  jakiegoś trupa
ze zgniłą czaszką
mój świat się zawalił
te zwłoki
           zżerają mnie
już w dłoniach
   pod paznokciami
 zalęgły się robaki
 w żyłach i tętnicach
    pluskwy rozprowadzają
                                  zarazki
w płucach
            żyje rak
       dojrzewa
 wiem
on niedługo
               dojrzeje
kiedy się skaleczę
   z rany
       wypłynie
        piekielna smoła.


 

Nikt nie wie


nikt nie wie
jak to jest
gdy jest mi smutno
      jak to opisać
  nie ma żadnej przenośni
mój smutek
           nie jest
      podobny
   do
    wierzby
ani do łzy
 spływającej po policzku
mój smutek
trochę przypomina mi
                         cień
                   swoim milczeniem.
 

 

pisać


pisać
 rozkaz nocy
 pod osłoną ciszy
 w wąskich wyrazach
 wyrazić miłość
     smutek i wzruszenie
dziś jest czarna noc
bez księżyca
      i gwiazd
ale z
 niemą nadzieją
              w oknie
pisać – dobrze
tylko proszę
 nie o miłości
o życiu
  - to co, innego
  jest ciepłe
i mieści się w westchnieniu
                     w nadziei
                     i w miłości


myszy


zaprosiłem myszy
 do swoich myśli
 aby cię wypłoszyły
 wiem
   boisz się myszy
lecz czując twój strach
drżenie twoich dłoni
 i przerażony wzrok
przegoniłem myszy
 poczekam jeszcze
 może sama odejdziesz.
  

Nic


Nic
nie znaczył
 oddech
   skrywany…
w drżeniu piersi
zaplątałem się
          w pajęczynie
   w promieniach
 Twoich spojrzeń
i już nie potrafię
  się wyplątać.
 

Strach


żył pod paznokciem
       prawej dłoni
       odżywiał się dotykiem
   wszystko, co miał
   to skrzypce
   cienkie nerwy
prowokował
  i złościł
  czasami bił
  strach, który tu był.


Odeszła


odeszła w bezwiedną noc
i ciemniejsza jeszcze bardziej
   bez powodu
           w oczach
   pod cienką skorupką ciemności
      ucieczka
ale tej nocy
  są gwiazdy
           cóż po tym
 wciąż żal w zgryza samotność
więc tej nocy
  ukryty w źdźble trawy
    zsycham wpatrzony w jej okno
więdnąc
         pod prostym jej płotem.


   ***P.


  Pan usiadł w fotelu
  Chciał zasnąć
lecz zamiast tego
oparł dłonie o pióro i kartkę
zmarszczył brodę
 wróciły zerwane myśli
  które zawsze przychodziły
  nie w porę
 nie chciał czekać
 i już miał zacząć
 dawno nie pisał
a ona zawsz prosiła
żeby pisał
w każdej wolnej chwili
tak bardzo prosiła
 a on zwlekał
 lecz teraz
 był pewien
 że dotknie zwierciadła kształtu
 i napisał by
 lecz ...
   zgasł wzrok ...
      wraz z miłością.



  Romantyzm


Nie bądź romantykiem
chcesz mieć dom, żonę, dzieci
                    zasadzić drzewo
nie bądź romantykiem
  jeżeli ulegniesz
  zostanie tylko drzewo.

 

   Gdyby


ukryte miedzy wierszami
ukryte między słowami
uczucia
    dziś, jutro, zawsze
 będzie, była, jest
         myśl,
   co by było, gdyby
      Go nie ukrzyżowali



Wracasz


wracasz
 nitką nadziei
w głęboką przestrzeń
          mego serca
  coraz częściej
mówisz
          przepraszam
bo nie wiesz,
że to pierwsze
   już wystarczyło
wracasz
   czarna muzo
z buntem w głowie
 do zielonej doliny
na dnie
    mej zielonej dłoni


Matematyk


Zagubiony
w czasie, en-tym wymiarze
we wzorach
których
  nie doścignie
pomylił się
 myślał że
 to matematyka
 że będzie rycerzem
w służbie królowej
nie jest wybrany
   siedzi....
    ... szuka
bezwładność
   siła bezsilno
  

    Anioł


Niebo,
Anioł
Był błękitny
cały
Zabłąkał się
 W przestworzach
 nad ziemią
w niebie
Anioł skryty
 błękitny
schwytany przez Wielkiego
 i osadzony na wieczność
w spokoju i harmonii
       w doskonałości
ten Anioł
       był bardzo ludzki
 i
 był smutny.



  ***  (24.VI.2002)


msza za tatę
w piątek
modliłem się

istnieje pewna opinia :
 gdyby on żył
        ....
nie żyje od sześciu lat
jest ciężko
osuwam się
głęboko pod skorupę
w betonowym labiryncie

teraz
mam dwadzieścia lat
wiem naprawdę
jak bardzo
syn
potrzebuje ojca

 

  Wspomnienie


z palcami drętwymi
i ciałem
jak
   krzywo skrojony bal
odszykowany w
     ostatni garnitur
odziany w ludzką szatę
wkrojony w trumnę

nie był już tu
  wierzę
 że on
nie jest smutny
zaszedłem na cmentarz
   i zamiast
   patrzeć w ziemie
   patrzyłem w niebo

 

wyjechała


wyjechała
       zostawiła ślad
        szminki na poduszce
 i szafkę pełną ubrań
                                 wspomnień
wyjechała
       zostawiła powietrze
        pachnące pocałunkiem w szyję
      i jakąś zapisaną kartkę
                                      o rozstaniu.



  Wzruszenie


czasami jest ciężko
taaak ciężko
    wiem, że wtedy płaczesz
    smutkiem wierzby.
siadasz wieczorem
w pokoju przy lampce
otwierasz okno
chcesz coś z tym zrobić
    ale natrętne ćmy
    zakłócają błogi
       stan wzruszenia
tak po prostu
       czasami się zdarza.


...na powitanie ...


na powitanie dnia
wszystko będzie czyste
słońce wzejdzie czarnym lasem
las opromieni się zielenią
a w nas zbudzą się nadzieje,
 ale nie te wielkie
 tylko te malutkie
  związane z dziećmi
  nie wiedzącymi o słońcu,
  ale biegnącymi boso
  strzelistymi szlakami
  rozłożonych ust
     ku niebu.


***P.


Noc dawno już przyszła
  i na kolację
  podniosłem
        łyżeczkę
       do herbaty
starej dobrej herbaty
promyk lampy
         odbił się od łyżeczki
  padł prosto
  pod powieki
niepotrzebnie płaczę za tobą
      łzy same cisną się
      i spływają
     do szklanki
 zebrane wieczorem
 piję je łyżeczką

  te łzy
one wracają -
        ty nie wrócisz.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz