Czy znajdziesz w strunie
Falę co płynie
Czy w oczach znajdziesz, ogień
Co żyjeJam, rzeźbiarz
Dłuto w swej dłoni trzymam
Sypię słowami
Coraz je ze sobą spotykam
I dłutem ryję w papierze drzewa
Wycinam oczy
Modelka już ziewa
Nuda ją zbiera
Twarz już skończona
Chociaż została
Jeszcze cała głowa
Pełna myśli i marzeń
Moja głowa
Głowa zapleciona
Głowa opadnie
Powieka opadnie
Zostanie modelka
W myśli, tam
na dnie
Bo tak bywa…
Bo tak bywa,
że się zakochujesz
bezcelowo
chodzisz co noc
pod jej okno
czasem ją zagadniesz
muśniesz
niby przypadkiem
jej biodro
ale nie powiesz jej
bo wiesz, że ona nie potrzebuje
twego ciepłego oddechu
i się marnujesz
w chwili wyczekanej
z nerwowym pośpiechem
wypalasz papierosa
tylko w snach
ona czeka
aż skończysz
dotykać jej obraz
N.
Źle, źle, zawsze i wszędzie
Jaskółka pieśń mi tę przędzie
Przy każdym oddechu
Przy każdym uśmiechu
We śnie, na jawie, w modlitwie
Źle mi jest
Jaskółka czarna zabłysła
Sypnęła pi8achem, gdzieś prysła
Czekają na mnie już złote kwiaty
Rodziny wiara w mojej mądrości szaty
A są to łachy
Podle rzucone na ziemię
I noszę je w myślach czarnych stworzone
I ścieram bród , łatam dziury
To - moja nadzieja -,,mówią'':
,,nadzieja przenosi góry''
A ja im nie wierzę
Bo źle zawsze i wszędzie
Jaskółka myśl mi tę przędzie
I szukam jej uśmiechu - jedyna nadzieja
I widzę –
i jeszcze mi smutniej…
Antywalentynka
Siedzę w starym ogrodzie
Drzewa szumią głosem liści
Tu nikt nie każe mi płacić za miejsce
Idzie chmurka, świeży powiew
Słonko wesołe promyki
puszcza między drzewa
jeden taki wpadł mi w oko
cwaniaczek, nie lubię go
Dostał otwartą dłonią prosto w czoło
ale znowu wesoło ułożył się na dłoni
Nie piszę nic o Niej, nie chcę
Te podłe myśli
Dajcie spokój
Między drzewami wąska ścieżka
szara … wysypana pomiędzy trawę
Ścieżką idzie…
Kończę
i tak już przegrałem
muszę przestać o Niej myśleć.
Za mało
Nie wystarcza słów
żeby to napisać
co chce się napisać
tak mój Panie
czemu dałeś nam nieme myśli
głośną mowę
czemu nie odwrotnie
wiem mój Panie
wiem, żeś Ty skonały
i może, gdy się spotkamy
myślami porozmawiamy.
Pewnego razu
Pewnego razu
pewien Pan
zaczął wypisywać na kartce
z jednej strony – co już wie
z drugiej – czego nie wie
wbrew naszym domysłom
wygrała pierwsza racja
i kiedy ten Pan pokazał kartkę uczonemu
ten roześmiał się ze szronem w zębach
że nie można wyliczyć co się wie, czego jeszcze nie
i ten Pan smutny odszedł, wyrzucił kartkę
nieświadom tego, że przez chwilę
nosił koronę artystów.
W życiu…
W życiu
nie trzeba mi głębokich myśli
bo nie chcę smutku
ani płaczu
odsuwam pióro, może pomoże
coraz rzadziej
siadam na kolana
żeby pisać
chcę być wesoły
rymować proste strofy
cieszyć się z bzdur
żeby za kilka lat
oglądając stare zdjęcie matki
nie prosić jej ponowne poczęcie
mój drogi Herbercie.
I znowu
I znowu mi smutno
tak niestety
jam smutny
szkoła nie idzie
w uczuciach nie idzie
w przyjaźni nie idzie
w rodzinie nie idzie
nawet radio mnie zdradziło
znowu jestem smutny
jutro będzie sprawdzian z życia
poprawkowy – tysiące już oblałem
tylko dziś naliczyłem cztery
przyłapali mnie na ściąganiu
i zakazali żyć do jutra
no to mam za swoje.
O starych drzewach
Stare drzewa nie są piękne:
są grube,
owłosione
a z nosów
zwisają im grube zielone gluty
wbijają stare korzenie w glebę
łapczywie pobierają wszystko
co dojdzie do ich kiełków
tylko ptaki ufają starym drzewom
ale co tu dużo mówić
ptaki są jeszcze gorsze
nie dość , że nigdy nie zasuwają rozporków
to na dodatek
dźwięczą zatruwając
okolice nieświeżym oddechem.
Zasnął
Zasnął …
pomyślał cztery lata po fakcie
On zasnął
i już się nie obudzi
jego wargi, oczy, dłonie
zżarły już robaki
On tam w drewnianym pudle
- jest.
Nie mam proroczych snów
Nie dotykam dłońmi wspomnień
Nie tęsknię
Jestem samolubem
zasypiam z lodowatym ciałem
a z oczu wychodzi kropla
niespełnionych życzeń.
Poeta
Gubię się
w tomach poezji
Poeta dziś smutny
jak wczoraj i wcześniej
Poeta znowu smutny
styrany ciężkim żywotem
fikcyjnej filozofii
Poeta nie czyta mitologii
i brnie syzyfową ścieżką
widzi doskonałość
chce ją opisać
a słowa kpią
i nie dają opisu
Poeta znów smutny
W ciszy schodzi
Po styrany głaz.
Apokalipsa
idę chodnikiem
zwiedzając miasto
mijam ulice
ludzi
cisną się
szczelinami płyt
między fundamentem domów
a cieniem krawężnika
zwiedzam miasto
w godzinie szczytu
oglądam
lustra
martwych twarzy
widzę kościół
z dwoma wieżami
stromym dachem
jest dwunasta
biją dzwony
martwe twarze
pierzchają
w swoje strony
brnę chodnikiem
labiryntem
szumu
- prościej tłumu
szumem
też i ja jestem
nad domami
gdy dzwony ustały
przeleciał biały gołąb pocztowy
z wieścią dla mojego Pana
że lud jest już gotowy.
W głowie
Noszę w głowie
zwłoki
jakiegoś trupa
ze zgniłą czaszką
mój świat się zawalił
te zwłoki
zżerają mnie
już w dłoniach
pod paznokciami
zalęgły się robaki
w żyłach i tętnicach
pluskwy rozprowadzają
zarazki
w płucach
żyje rak
dojrzewa
wiem
on niedługo
dojrzeje
kiedy się skaleczę
z rany
wypłynie
piekielna smoła.
Nikt nie wie
nikt nie wie
jak to jest
gdy jest mi smutno
jak to opisać
nie ma żadnej przenośni
mój smutek
nie jest
podobny
do
wierzby
ani do łzy
spływającej po policzku
mój smutek
trochę przypomina mi
cień
swoim milczeniem.
pisać
pisać
rozkaz nocy
pod osłoną ciszy
w wąskich wyrazach
wyrazić miłość
smutek i wzruszenie
dziś jest czarna noc
bez księżyca
i gwiazd
ale z
niemą nadzieją
w oknie
pisać – dobrze
tylko proszę
nie o miłości
o życiu
- to co, innego
jest ciepłe
i mieści się w westchnieniu
w nadziei
i w miłości
myszy
zaprosiłem myszy
do swoich myśli
aby cię wypłoszyły
wiem
boisz się myszy
lecz czując twój strach
drżenie twoich dłoni
i przerażony wzrok
przegoniłem myszy
poczekam jeszcze
może sama odejdziesz.
Nic
Nic
nie znaczył
oddech
skrywany…
w drżeniu piersi
zaplątałem się
w pajęczynie
w promieniach
Twoich spojrzeń
i już nie potrafię
się wyplątać.
Strach
żył pod paznokciem
prawej dłoni
odżywiał się dotykiem
wszystko, co miał
to skrzypce
cienkie nerwy
prowokował
i złościł
czasami bił
strach, który tu był.
Odeszła
odeszła w bezwiedną noc
i ciemniejsza jeszcze bardziej
bez powodu
w oczach
pod cienką skorupką ciemności
ucieczka
ale tej nocy
są gwiazdy
cóż po tym
wciąż żal w zgryza samotność
więc tej nocy
ukryty w źdźble trawy
zsycham wpatrzony w jej okno
więdnąc
pod prostym jej płotem.
***P.
Pan usiadł w fotelu
Chciał zasnąć
lecz zamiast tego
oparł dłonie o pióro i kartkę
zmarszczył brodę
wróciły zerwane myśli
które zawsze przychodziły
nie w porę
nie chciał czekać
i już miał zacząć
dawno nie pisał
a ona zawsz prosiła
żeby pisał
w każdej wolnej chwili
tak bardzo prosiła
a on zwlekał
lecz teraz
był pewien
że dotknie zwierciadła kształtu
i napisał by
lecz ...
zgasł wzrok ...
wraz z miłością.
Romantyzm
Nie bądź romantykiem
chcesz mieć dom, żonę, dzieci
zasadzić drzewo
nie bądź romantykiem
jeżeli ulegniesz
zostanie tylko drzewo.
Gdyby
ukryte miedzy wierszami
ukryte między słowami
uczucia
dziś, jutro, zawsze
będzie, była, jest
myśl,
co by było, gdyby
Go nie ukrzyżowali
Wracasz
wracasz
nitką nadziei
w głęboką przestrzeń
mego serca
coraz częściej
mówisz
przepraszam
bo nie wiesz,
że to pierwsze
już wystarczyło
wracasz
czarna muzo
z buntem w głowie
do zielonej doliny
na dnie
mej zielonej dłoni

Matematyk
Zagubiony
w czasie, en-tym wymiarze
we wzorach
których
nie doścignie
pomylił się
myślał że
to matematyka
że będzie rycerzem
w służbie królowej
nie jest wybrany
siedzi....
... szuka
bezwładność
siła bezsilno
Anioł
Niebo,
Anioł
Był błękitny
cały
Zabłąkał się
W przestworzach
nad ziemią
w niebie
Anioł skryty
błękitny
schwytany przez Wielkiego
i osadzony na wieczność
w spokoju i harmonii
w doskonałości
ten Anioł
był bardzo ludzki
i
był smutny.
*** (24.VI.2002)
msza za tatę
w piątek
modliłem się
istnieje pewna opinia :
gdyby on żył
....
nie żyje od sześciu lat
jest ciężko
osuwam się
głęboko pod skorupę
w betonowym labiryncie
teraz
mam dwadzieścia lat
wiem naprawdę
jak bardzo
syn
potrzebuje ojca
Wspomnienie
z palcami drętwymi
i ciałem
jak
krzywo skrojony bal
odszykowany w
ostatni garnitur
odziany w ludzką szatę
wkrojony w trumnę
nie był już tu
wierzę
że on
nie jest smutny
zaszedłem na cmentarz
i zamiast
patrzeć w ziemie
patrzyłem w niebo
wyjechała
wyjechała
zostawiła ślad
szminki na poduszce
i szafkę pełną ubrań
wspomnień
wyjechała
zostawiła powietrze
pachnące pocałunkiem w szyję
i jakąś zapisaną kartkę
o rozstaniu.

Wzruszenie
czasami jest ciężko
taaak ciężko
wiem, że wtedy płaczesz
smutkiem wierzby.
siadasz wieczorem
w pokoju przy lampce
otwierasz okno
chcesz coś z tym zrobić
ale natrętne ćmy
zakłócają błogi
stan wzruszenia
tak po prostu
czasami się zdarza.
...na powitanie ...
na powitanie dnia
wszystko będzie czyste
słońce wzejdzie czarnym lasem
las opromieni się zielenią
a w nas zbudzą się nadzieje,
ale nie te wielkie
tylko te malutkie
związane z dziećmi
nie wiedzącymi o słońcu,
ale biegnącymi boso
strzelistymi szlakami
rozłożonych ust
ku niebu.
***P.
Noc dawno już przyszła
i na kolację
podniosłem
łyżeczkę
do herbaty
starej dobrej herbaty
promyk lampy
odbił się od łyżeczki
padł prosto
pod powieki
niepotrzebnie płaczę za tobą
łzy same cisną się
i spływają
do szklanki
zebrane wieczorem
piję je łyżeczką
te łzy
one wracają -
ty nie wrócisz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz